Gazetka

Wstępniak
Macie przed sobą nową gazetkę szkolną. Ciekawe, ile razy czytaliście to zdanie. W szkole podejmowano już wiele prób stworzenia pisma szkolnego. Z jakimi efektami? Cóż, nie pamiętam, abym ostatnio czytała jakąś.
Przedstawiam Wam "Orbitę": gazetę, która mam nadzieję, przetrwa. To dopiero pierwszy numer. Tak więc, prosimy o wyrozumiałość i wstrzymanie się z osądem.
Jeśli lubisz pisać, a nie masz gdzie się wykazać, możesz Swój tekst dać nam. W Orbicie zamieścimy wszystko od opowiadania do felietonu, z wierszem włącznie.
Dodatkowo, w każdym numerze znajdzie się wywiad z jednym z nauczycieli. Ale nie chcemy, abyście myśleli, że tylko pierwsza gimnazjum może umieszczać tu swoje "dzieła". Jesteśmy otwarci na propozycje i teksty innych.
Oddaję pierwszy numer "Orbity" i mam szczerą nadzieję, że się nie zawiedziecie.
Zuzka Krasowska
Miszmasz czyli teksty i tekściki
Jesień na Saskiej Kępie
Wędruje słońce,
Szeleszczą stopy.
Przecinając zaspane ulice,
mury, aleje,
które, choć ciche,
tętnią życiem:
tu zaśpiewa arię słowik,
ostatnia pszczoła uniesie z trudem skrzydła,
ociężałe pod wagą jesieni,
przefrunie koło domów
które opowieści tajemnicze snują między
okiennicami.
przykrytymi zielonym bluszczem.
Jego matczyne liście
otulają wiecznie otwarte drzwi.
I spadł liść, rudozłoty, z wypiekami na twarzy,
przykrywając pszczele skrzydła.
Opadły razem na ziemię,
do snu szykując się długiego.
Jeden poeta to widział,
by przekazać tajemnicą uliczek
skrytych w ramionach jesieni.
Julia Rozlach
Saska Kępa, ojczyzna moja.
Tu się urodziłam i wychowałam,
Miejsce najbliższe memu sercu.
Saska Kępa jest piękna, gdy jest otulona białym puchem,
Gdy na jej ulica płonie ogień jesiennych liści
I gdy w lato śmieje się spowita zielenią.
Dziesiątki kotów, psów
Setki malutkich uliczek,
Tysiące niezbadanych tajemnic.
Saska Kępa, ojczyzna moja...
Zuzka Krasowska
Ulice Saskiej Kępy
niczym labirynt, w którym łatwo się zgubić
kamienice otulone winem
bluszczem tajemnic
stoją w tych miejscach od niepamiętnych czasów
rzeźby na nich wyryte wyglądają jakby się poruszały.
Ulice usłane lśniącymi niczym złoto liśćmi
które wędrują w jesienny sen
drzewa tracą swą zieloną koronę
wszędzie ludzie, którzy codziennie mogą podziwiać ten piękny krajobraz.
Kawiarnie rozbrzmiewają rozmowami ludźmi
wszędzie unosi się zapach kawy i woń nikotyny, którą rozwieje wiatr
jednak woń odległych spotkań będzie unosić się przez wieki.
Felix Eickholt